Wszystko co mi przyjdzie do głowy i warte jest (moim zdaniem) zamieszczenia w necie 

Życie - podróż w jedną stronę z przesiadkami
Wysłany 13-12-2010 o 21:15 przez Adonay
Tagi życie
Tak się ostatnio zastanawiałem jak duży miałem wpływ na moje życie.
Podróż rozpocząłem w trudnym okresie dla Polski, ale z racji wieku nie bardzo to odczułem. Było jak było. Żyłem sobie z dnia na dzień o nic się nie martwiąc. Nie miałem głowy napakowanej bzdurami z tv, bo program był dość ograniczony
Czas spędzałem w domu lub u babci.
Przyszedł czas na przedszkole, tam też bez rewelacji, ale i pierwsze plany - chciałem zostać Jazonem
Pierwszy mój idol i cel w życiu. Wiadomo, bzdetki. W szkole podstawowej szybko porzuciłem te marzenia ukierunkowując się bardziej przyziemnie, a więc Zorro, Janosik, Winnetou
Jednak pociąg gnał a ja nie miałem żadnej okazji do jego zmiany. Pierwsza nastąpiła po ukończeniu tejże szkoły - wybór liceum. Udało się, rozpocząłem nowy etap życia, jeden z lepszych. Prawie beztroski, z masą znajomych, imprez i kupą śmiechu. Pierwsze miłości, pierwsze zawody (miłosne)... tak upłynęły kolejne 4 lata.
Nie rozpatrywałem innej możliwości jak studia. Tu wysiadłem na przystanku "matematyka" i wsiadłem do najbliższego pociągu. Było w nim jakoś ciasno, chociaż przytulnie. Pasażerowie przyjaźni, doroślejsi. Jednak wystawiając głowę przez okno nie widziałem nic ciekawego. Zastanawiałem się co jest za horyzontem, ale był tak daleko...
Nie wytrzymałem i wysiadłem na kolejnej stacji. "Wojsko" - tak, to właśnie to. Czyżby ? I ten pociąg okazał się nie moim. Cóż było robić, trzeba było dojechać do kolejnej stacji. Podróż trwała rok i mimo, że była ciekawa i zabawna, raczej nic mi nie dała.
Następny peron to kolejna szkoła i dyplom zawodowy. W tym pociągu poznałem moją żonkę, co prawdopodobnie nie miało by miejsca, gdyby nie wcześniejsze przesiadki. Wysiedliśmy już razem i dołączyliśmy do pociągu "praca, dom".
Jadę w nim po dziś dzień. Czasem szwendam się po korytarzu, czasem wyglądam przez okno. Tęskno mi do czegoś, na coś czekam, coś chcę wypatrzeć...ale co ?
Czasem mijam jakieś stacje i widzę, że wysiadają na nich moi znajomi, ja jednak nie mam odwagi. Odwagi lub pomysłu. Co będę tam robił ? Dokąd zawiedzie mnie kolejny pociąg, przecież tutaj mam teoretycznie wszystko.
Czasem spoglądam wstecz. Część drogi jeszcze widzę inną tylko wspominam.
A co by było, gdybym przesiadł się tam lub tam ? Owszem, czasem jechałem pierwszą klasą, czasem w wagonie bagażowym, ale ciągle do przodu. Nie mam pojęcia gdzie i kiedy dotrę do swojej ostatniej stacji, ale mam nadzieję, że dotrę do niej właściwym pociągiem...
Podróż rozpocząłem w trudnym okresie dla Polski, ale z racji wieku nie bardzo to odczułem. Było jak było. Żyłem sobie z dnia na dzień o nic się nie martwiąc. Nie miałem głowy napakowanej bzdurami z tv, bo program był dość ograniczony
Czas spędzałem w domu lub u babci.Przyszedł czas na przedszkole, tam też bez rewelacji, ale i pierwsze plany - chciałem zostać Jazonem
Pierwszy mój idol i cel w życiu. Wiadomo, bzdetki. W szkole podstawowej szybko porzuciłem te marzenia ukierunkowując się bardziej przyziemnie, a więc Zorro, Janosik, Winnetou
Jednak pociąg gnał a ja nie miałem żadnej okazji do jego zmiany. Pierwsza nastąpiła po ukończeniu tejże szkoły - wybór liceum. Udało się, rozpocząłem nowy etap życia, jeden z lepszych. Prawie beztroski, z masą znajomych, imprez i kupą śmiechu. Pierwsze miłości, pierwsze zawody (miłosne)... tak upłynęły kolejne 4 lata.
Nie rozpatrywałem innej możliwości jak studia. Tu wysiadłem na przystanku "matematyka" i wsiadłem do najbliższego pociągu. Było w nim jakoś ciasno, chociaż przytulnie. Pasażerowie przyjaźni, doroślejsi. Jednak wystawiając głowę przez okno nie widziałem nic ciekawego. Zastanawiałem się co jest za horyzontem, ale był tak daleko...
Nie wytrzymałem i wysiadłem na kolejnej stacji. "Wojsko" - tak, to właśnie to. Czyżby ? I ten pociąg okazał się nie moim. Cóż było robić, trzeba było dojechać do kolejnej stacji. Podróż trwała rok i mimo, że była ciekawa i zabawna, raczej nic mi nie dała.
Następny peron to kolejna szkoła i dyplom zawodowy. W tym pociągu poznałem moją żonkę, co prawdopodobnie nie miało by miejsca, gdyby nie wcześniejsze przesiadki. Wysiedliśmy już razem i dołączyliśmy do pociągu "praca, dom".
Jadę w nim po dziś dzień. Czasem szwendam się po korytarzu, czasem wyglądam przez okno. Tęskno mi do czegoś, na coś czekam, coś chcę wypatrzeć...ale co ?
Czasem mijam jakieś stacje i widzę, że wysiadają na nich moi znajomi, ja jednak nie mam odwagi. Odwagi lub pomysłu. Co będę tam robił ? Dokąd zawiedzie mnie kolejny pociąg, przecież tutaj mam teoretycznie wszystko.
Czasem spoglądam wstecz. Część drogi jeszcze widzę inną tylko wspominam.
A co by było, gdybym przesiadł się tam lub tam ? Owszem, czasem jechałem pierwszą klasą, czasem w wagonie bagażowym, ale ciągle do przodu. Nie mam pojęcia gdzie i kiedy dotrę do swojej ostatniej stacji, ale mam nadzieję, że dotrę do niej właściwym pociągiem...
Wszystkich komentarzy 4
Komentarze
-
uuu Jazon.. taa i robienie modelu z papieru chyba jeszcze pamiętam jak się składało statek Jazona
Wysłany 14-12-2010 o 08:08 przez judge
-
Wysłany 14-12-2010 o 20:31 przez Adonay
-
Cóż też byłem w pociągu i to nie jednym. Dzisiaj jestem w jednym i zastanawiam się czy ten pociąg jedzie tam gdzie chciałbym dojechać. Poprzednim jechałem pół roku, trasa biegła przez UAM na wydziale chemicznym i chciałem z niego wyskoczyć kilka razy, bo głupio było się poddać. Teraz jadę kolejnym i wydaje mi się, że to jest ten pociąg!
Adonay życzę Ci żeby to był ten właściwy pociąg.Wysłany 14-12-2010 o 21:35 przez Tabassco
-
Wysłany 15-12-2010 o 07:01 przez Adonay










RSS