Wspomnienia - jak to się zaczeło (z e-papierosem)
Wysłany 28-06-2010 o 01:28 przez Andre1954
Witam wszystkich e-palaczy (tych obecnych i tych przyszłych) Na tej stronce po raz pierwszy, ponieważ i wiek już, i afekt do pisania.
Moja przygoda z e-petkiem zaczęła się 28 lutego 2010r. Zmusiło mnie do tego życie (no i oczywiście żona). Jako,że byłem i jestem niepoprawnym nałogowcem nikotynki, musiałem się jakoś przystosować do nowych wymagań.
Muszę powiedzieć, że palę już od 40 lat (a tak nałogowo 37 l.). Co ja nie robiłem , aby rzucić palenie. Wizyty u psychologa, psychiatry, poradniach anty- N, na wykładach wyznawców Dnia 7 i uczarowników. Wszystkiego próbowałem. I nic, zupełnie NIC. Jak bym był wierzący to pozostali mi jeszcze egzorcyści. Niestety jestem ateistą i w anioły (a tym bardziej w diabły )nie wierzę. I tu opowiem wam dowcip. Trafił Człowiek do piekła. Belzebub oprowadza go po piekle. Człowiek widzi - plażę, piekne dziewczyny podające zimną colę , piękną słoneczną pogodę i myśli - w takim piekle chciałbym być. W pewnym miejscu widzi szklaną ogromną klatkę. Za szybą kadzie pełne gorącej smoły, diabły, bodące widłami nieszczęśników . Zatrważony patrzy na Belzebuba. Ten się uśmiecha i mówi - Nie przejmuj się , to tylko katolicy tak wymyślili sobie piekło. No, ale do rzeczy.
Życie zmusiło, a i żona też. Zachorowałem na tego co chodzi do tyłu. Niewątpliwie palenie tytoniu też się do tego przyczyniło. Ponieważ zerwanie z nałogiem nie wchodziło w grę, zaczołem czytać. Za namową córki siadłem za komputerem i dalej wertować stronki o e-paleniu. Ile ja się tego naczytałem, a że zawsze muszę się do czegoś przekonać-stwierdziłem-trzeba spróbować.
Niestety to na dzisiaj. Jest 1:30 i trzeba iść spać
Moja przygoda z e-petkiem zaczęła się 28 lutego 2010r. Zmusiło mnie do tego życie (no i oczywiście żona). Jako,że byłem i jestem niepoprawnym nałogowcem nikotynki, musiałem się jakoś przystosować do nowych wymagań.
Muszę powiedzieć, że palę już od 40 lat (a tak nałogowo 37 l.). Co ja nie robiłem , aby rzucić palenie. Wizyty u psychologa, psychiatry, poradniach anty- N, na wykładach wyznawców Dnia 7 i uczarowników. Wszystkiego próbowałem. I nic, zupełnie NIC. Jak bym był wierzący to pozostali mi jeszcze egzorcyści. Niestety jestem ateistą i w anioły (a tym bardziej w diabły )nie wierzę. I tu opowiem wam dowcip. Trafił Człowiek do piekła. Belzebub oprowadza go po piekle. Człowiek widzi - plażę, piekne dziewczyny podające zimną colę , piękną słoneczną pogodę i myśli - w takim piekle chciałbym być. W pewnym miejscu widzi szklaną ogromną klatkę. Za szybą kadzie pełne gorącej smoły, diabły, bodące widłami nieszczęśników . Zatrważony patrzy na Belzebuba. Ten się uśmiecha i mówi - Nie przejmuj się , to tylko katolicy tak wymyślili sobie piekło. No, ale do rzeczy.
Życie zmusiło, a i żona też. Zachorowałem na tego co chodzi do tyłu. Niewątpliwie palenie tytoniu też się do tego przyczyniło. Ponieważ zerwanie z nałogiem nie wchodziło w grę, zaczołem czytać. Za namową córki siadłem za komputerem i dalej wertować stronki o e-paleniu. Ile ja się tego naczytałem, a że zawsze muszę się do czegoś przekonać-stwierdziłem-trzeba spróbować.
Niestety to na dzisiaj. Jest 1:30 i trzeba iść spać
Wszystkich komentarzy 1
Komentarze
-
Wysłany 30-06-2010 o 02:20 przez Quasimodo











RSS