Co po rozwodzie z watką?
Wysłany 15-07-2011 o 22:36 przez maniak
Od dłuższego czasu palę wyłącznie na kartkach CE2 XL (stalowych). Od jakichś 3 miesięcy męczyłem jeden, jedyny kartomizer, przy czym "męczyłem" jest właściwym określeniem...
Kartomizer kupiłem chyba u e-dyma. Wersja chyba R5, tzn. ta z pojedynczym grubym sznurkiem. Paliłem wyłącznie na nim - inne sprzęty odpoczywały (no, może kilka machów na tydzień z nich brałem). Kartomizer oczywiście obrany z naklejki, bez dwóch uszczelek (używam w ich miejsce dripa), ostatnia podcięta (poszerzone rowki na sznurki). Nie rozbierany. Przepalałem na nim jakieś 3,5 do 4 ml dziennie. Głównie samoróbki bez aromatu lub z niewielką domieszką firmowego płynu. Jakieś 10% gliceryny w mieszance. Co parę dni (góra tydzień) wyciągałem dripa, uszczelkę, płukałem kartek wodą (kranówą), przepalałem porządnie, znów płukałem, zakładałem uszczelkę i dripa i paliłem dalej.
I skubany nie chciał przestać działać...
Jako, że w wersji stalowej nie widać co się dzieje w środku, postanowiłem go poświęcić w celach edukacyjnych i przeprowadziłem dzisiaj sekcję.
Wyniki mnie miło zaskoczyły.
Na stalowej tulei nie ma śladu jakichś podejrzanych osadów - czyściutka nie licząc resztek liquidu. To samo dotyczy w zasadzie reszty kartomizera. Nawet sznurki w niezłym stanie - parę drobnych uszkodzeń zapewne spowodowanych igłą przy napełnianiu. Jedyne miejsce które wygląda na nieco zużyte to oczywiście okolice grzałki. Kubek ceramiczny nieco ściemniał od przepalania w porównaniu do nowego i sznurki były osłabione na krawędziach kubka - jeszcze się nie upaliły ale przy mocniejszym pociągnięciu się zrywały.
Tak więc - jeśli martwicie się tym, że w Waszych stalowych CE2 coś się zalęgnie po paru miesiącach użytkowania to raczej możecie być spokojni.
Przypomnę jeszcze, że kartomizer przed sekcją działał i to całkiem nieźle. Sprzęt za 7 zł który wytrzymuje spokojnie 3 miesiące mojego palenia (a mógł dłużej) naprawdę zasługuje na pochwałę.
Kartomizer kupiłem chyba u e-dyma. Wersja chyba R5, tzn. ta z pojedynczym grubym sznurkiem. Paliłem wyłącznie na nim - inne sprzęty odpoczywały (no, może kilka machów na tydzień z nich brałem). Kartomizer oczywiście obrany z naklejki, bez dwóch uszczelek (używam w ich miejsce dripa), ostatnia podcięta (poszerzone rowki na sznurki). Nie rozbierany. Przepalałem na nim jakieś 3,5 do 4 ml dziennie. Głównie samoróbki bez aromatu lub z niewielką domieszką firmowego płynu. Jakieś 10% gliceryny w mieszance. Co parę dni (góra tydzień) wyciągałem dripa, uszczelkę, płukałem kartek wodą (kranówą), przepalałem porządnie, znów płukałem, zakładałem uszczelkę i dripa i paliłem dalej.
I skubany nie chciał przestać działać...
Jako, że w wersji stalowej nie widać co się dzieje w środku, postanowiłem go poświęcić w celach edukacyjnych i przeprowadziłem dzisiaj sekcję.
Wyniki mnie miło zaskoczyły.
Na stalowej tulei nie ma śladu jakichś podejrzanych osadów - czyściutka nie licząc resztek liquidu. To samo dotyczy w zasadzie reszty kartomizera. Nawet sznurki w niezłym stanie - parę drobnych uszkodzeń zapewne spowodowanych igłą przy napełnianiu. Jedyne miejsce które wygląda na nieco zużyte to oczywiście okolice grzałki. Kubek ceramiczny nieco ściemniał od przepalania w porównaniu do nowego i sznurki były osłabione na krawędziach kubka - jeszcze się nie upaliły ale przy mocniejszym pociągnięciu się zrywały.
Tak więc - jeśli martwicie się tym, że w Waszych stalowych CE2 coś się zalęgnie po paru miesiącach użytkowania to raczej możecie być spokojni.
Przypomnę jeszcze, że kartomizer przed sekcją działał i to całkiem nieźle. Sprzęt za 7 zł który wytrzymuje spokojnie 3 miesiące mojego palenia (a mógł dłużej) naprawdę zasługuje na pochwałę.
Wszystkich komentarzy 5
Komentarze
-
Wysłany 16-07-2011 o 05:13 przez eser
-
Wysłany 16-07-2011 o 09:20 przez maniak
-
I ja coś dorzucę
a propos oringów.
Zrobiłem trzy sztuki modów CE2 o których wspomina eser. W dwóch kartomizerach był oring, w jednym nie było, ale uzupełniłem go z klira (zawsze to szczelniej). Ciekawostka, bo wszystkie były z jednej paczki od Manmara.
Zazwyczaj używam jednego kartka robiąc jedną dolewkę w ciągu dnia po zużyciu 2-2,5ml, wydaje się to optymalne. Drugiego mam zalanego w zapasie w razie gdybym nie miał czasu na dolewkę. Wreszcie koniec z lepkimi paluchami
Po jakiś 5 dniach moc chmurki przygasa więc wtedy go rozbieram, przemywam, przepalam nagar, powtórnie przemywam i śmiga od nowa.
Od czasu kiedy przeszedłem na CE2, T-atomizera w zasadzie nie używam, chyba że najdzie mnie ochota na pestkową wisienkę którą akurat tam wyłącznie wapuję.Wysłany 16-07-2011 o 22:09 przez Mellan
-
Wysłany 16-07-2011 o 22:54 przez T-fantik
-
Ano.
Tank ma swoje plusy; ta wisienka o której wspomniałem na CE2 nie smakuje tak samo; kopa jest więcej, a smaczku jakby mniej, dlatego na nich wapuję głównie papierosową śliwkę. Do testów innych mieszanek póki co używam klirów.
CE2 są za to nie do zajechania i moim modzie praktycznie bezobsługowe w ciągu dnia.Wysłany 17-07-2011 o 18:20 przez Mellan








, ale tank jednak jesli chodzi o wysublimowane smaczki tez jest niezlly.

RSS