Szanty, jako swoista alegoria życia...
Wczoraj jeszcze byłeś w domu,
Press-gang w nocy tak Ci pomógł.
Dzisiaj słyszysz wrzask bosmana:
"ciągnij liny już od rana!".
Bosman kazał drzeć twe plecy.
Cieknie ciepła krew na greting.
Mogłeś pięści w kieszeń schować,
Lepiej ciągnąć, niż żałować.
W końcu schodzisz dziś po trapie,
Bosman Cię zaczepił w pub'ie.
Kiepsko skończysz bohaterze,
Będziesz ciągnął na galerze. (...)
Bo tak o, bo czasami coś z siebie trzeba "wypluć". Nieustannie zbliżam się do mety, z każdym dniem coraz więcej zostawiam za sobą - nauki, pobytu, życia, siebie. Jak każdy, przebywam kolejne mile po jakimś kursie, "ciągnę, chociaż mokre plecy". Aż do teraz. Patrzę w lustro i zastanawiam się znów: co dalej? Część mnie mówi: "płyń! Po to właśnie się uczysz!", a druga: "masz jeszcze dużo czasu, najeździsz się jeszcze". I po raz kolejny życie stawia mnie przed dylematem: czy spełnić jakieś wewnętrzne pragnienie i wypłynąć gdzieś, gdzieś daleko, z dala od codziennego zgiełku. Tak na pół roku zostawić wszystko za sobą... Czy też zostać tu na lądzie, nie zmieniając niczego?
"I Ty pamiętaj o tym, gdy zechcesz płynąć w dal - najcięższe są powroty, z tych fal pieszczonych, przez wiatr"...
Ot tak, pytania rzucane w przestrzeń, pędzące przez świat odbite po stokroć od Cape Hornu, powracające jak monsun.
Dla wszystkich tych, którzy każdego dnia zmagają się z ciężką pracą:
YouTube - Szanty Mechanicy "Ciągnij chociaż mokre plecy"
Press-gang w nocy tak Ci pomógł.
Dzisiaj słyszysz wrzask bosmana:
"ciągnij liny już od rana!".
Bosman kazał drzeć twe plecy.
Cieknie ciepła krew na greting.
Mogłeś pięści w kieszeń schować,
Lepiej ciągnąć, niż żałować.
W końcu schodzisz dziś po trapie,
Bosman Cię zaczepił w pub'ie.
Kiepsko skończysz bohaterze,
Będziesz ciągnął na galerze. (...)
Mechanicy Shanty - Ciągnij, chociaż mokre plecy"
Bo tak o, bo czasami coś z siebie trzeba "wypluć". Nieustannie zbliżam się do mety, z każdym dniem coraz więcej zostawiam za sobą - nauki, pobytu, życia, siebie. Jak każdy, przebywam kolejne mile po jakimś kursie, "ciągnę, chociaż mokre plecy". Aż do teraz. Patrzę w lustro i zastanawiam się znów: co dalej? Część mnie mówi: "płyń! Po to właśnie się uczysz!", a druga: "masz jeszcze dużo czasu, najeździsz się jeszcze". I po raz kolejny życie stawia mnie przed dylematem: czy spełnić jakieś wewnętrzne pragnienie i wypłynąć gdzieś, gdzieś daleko, z dala od codziennego zgiełku. Tak na pół roku zostawić wszystko za sobą... Czy też zostać tu na lądzie, nie zmieniając niczego?
"I Ty pamiętaj o tym, gdy zechcesz płynąć w dal - najcięższe są powroty, z tych fal pieszczonych, przez wiatr"...
Ot tak, pytania rzucane w przestrzeń, pędzące przez świat odbite po stokroć od Cape Hornu, powracające jak monsun.
Dla wszystkich tych, którzy każdego dnia zmagają się z ciężką pracą:
YouTube - Szanty Mechanicy "Ciągnij chociaż mokre plecy"
Wszystkich komentarzy 2
Komentarze
-
Dzięki za dedykację. Jeśli można, to odwzajemnię się w nieco innym klimacie:
Wysłany 17-03-2011 o 20:25 przez WuKwas
-
Patrzę w lustro i zastanawiam się znów: co dalej? Część mnie mówi: "płyń! Po to właśnie się uczysz!", a druga: "masz jeszcze dużo czasu, najeździsz się jeszcze". I po raz kolejny życie stawia mnie przed dylematem: czy spełnić jakieś wewnętrzne pragnienie i wypłynąć gdzieś, gdzieś daleko, z dala od codziennego zgiełku. Tak na pół roku zostawić wszystko za sobą... Czy też zostać tu na lądzie, nie zmieniając niczego?''
dobrze jest mieć marzenia a jeszcze lepiej je spełniać. pewne jest też to "kto nie idzie do przodu ten się cofa". jeżeli nie masz jakiegoś zbędnego "balastu" to idź za głosem serca, bo w przyszłości może się okazać, że już nie ma takiej możliwości.
niech Tonam & synowie będą z Tobą
Znowu będzie kiwać nas, znów usłyszysz ten szum fal,
Ptaków śpiew na zboczach skał, co na lądzie śni się nam.
Wypłyniemy w długi rejs, zaśpiewamy starą pieśń,
Pośród fal poniesie się, tylko proszę weź stąd mnie.
Miałem dzisiaj piękny sen: znów Lizbona śniła się,
Pośród białych żagli rejs. Czy on może spełnić się?
Czas upływa szybko więc, za dni parę, lada dzień,
Biały worek, sztormiak, dres wezmę z sobą w marzeń rejs.
Jeszcze miesiąc, jeszcze dwa, znów komendy pójdą w tan,
Oddać cumy! Żagle staw! I odpłynąć z wiatrem dal!
Co za szczęście co za cud, płynąć poprzez morza znów,
Rzucić kotwę w porcie tam, skąd sam Kolumb płynął w świat.
.................
Słońce już zachodzi ,a ptaki skryły się
W liściach drzew znalazły schronienie swe
Mam wrażenie , że przyroda już zamarła w dzikim śnie
Lecz nie dla mnie wolne chwile praca czeka mnie.
Kiedy me najskrytsze marzenia zniszczą się
Marze by do przyjaciół swych przyłączyć się
Wkrótce już opuszczę te rodzinne strony me,
A wiec żegnaj ma dziewczyno i wyczekuj mnie
Któś uderzył w bęben i z domu wyrwał mnie
To kapitan nas woła wiec stawiłem się
Żegnajcie już dziewczyny - wypływamy w długi rejs
Powrócimy do swych rodzin znów spotkamy się.
Ponadto stopy wody pod kilem
Wysłany 26-07-2011 o 13:02 przez velniukas










RSS