w 14 dni do okoła świata...
Wysłany 12-03-2011 o 21:22 przez Radziu
Wczoraj minął 14 dzień odkąd zacząłem zabawę z e-p, zabawa to dobre określenie bo właśnie z takim nastawieniem dokonywałem pierwszego zakupu.
Wszedłem do C.H Turzyn w Szczecinie, zwinnie minąłem święte sklepowe krowy oraz stoisko lodów "Zielona budka". Już miałem zamówić pasztecika gdy zobaczyłem ledowy napis "TANIE SREBRO". Oczywiście bardziej interesował mnie ledowy fajek poniżej co w ułamku sekundy zostało w mojej głowie przetworzone jako "stoisko z tanimi papierosami, srebrem i prawdopodobnie kapciami góralskimi". Ułamek sekundy później skonfrontowałem swoją wizję ze szklaną witryną ekspozycyjną. Mnogość różnych wynalazków była przytłaczająca, większość dostępnych urządzeń przypominała bardziej inhalatory do butaprenu w ładnym opakowaniu niż papierosy w dowolnej znanej mi postaci. Podszedłem do lady gdzie uprzejma pani wyciągnęła egzemplarz "testowy" który prawdopodobnie zawierał DNA połowy klienteli tegoż butiku. Po krótkim rekonesansie mój wybór padł na Mild Pure dla tego że bo tak
i chyba dobrze się stało że zacząłem właśnie od tej marki i tego modelu.
Pierwsze trzy dni minęły mi na zabawie z gadżetem, kilku imprezach z jego udziałem i tzw. testy "do piwa", ładnie pachniał a raczej nie "śmierdolił" co mojej białogłowej wystarczyło aby dać wyraz swojego zadowolenia tym właśnie faktem, dużo dymu i frajdy oraz pierwsze wykryte wady. Niestety czujnik akustyczny sam się uruchamiał podczas jazdy samochodem, trzymania w kieszeni itd. efekt? spalony kartek. W między czasie natrafiłem na to forum, interesowały mnie już tylko e-p...
Jaki model, jaki liquid, czym nabijać, czym reanimować...dla czego a na co a po co.
Poznałem sposób rozebrania mojego e-p co było nieuchronne a znając swoja naturę to najpierw bym go rozmontował za wszelką cenę a potem podjął próbę reanimacji i tak już wykończonego pacjenta.
Efektem działań był demontaż całej elektroniki, wmontowanie switch'a i generalnie dużo frajdy jaką mają małe dzieci przy rozbieraniu starego niedziałającego budzika spod znaku czerwonej gwiazdy.
Pozostałe dni to uparte pogłębianie wiedzy oraz Robot Unicorn Atack.
Po 14 dniach tylko e-palenia mogę powiedzieć "a najbardziej mi żal...uderzenia w płuco tra ta ta ta ta...korby o poranku tra ta ta ta ta...przerwy w pracy tra ta ta ta ta...i wyczucia czasu..."
oczywiście starych przyzwyczajeń jest wiele i ciężko je zmienić. Największym dramatem dla mojego rytmu było odstawienie fajki(fajki nie papierosa), zwłaszcza do kawy co zawsze wydawało się dla mnie nierozłącznym duetem oraz wieczornych przerw kiedy to wychodziłem na taras żeby zapalić, mogłem sobie spokojnie usiąść i w ciszy zrobić bilans dnia, teraz mi się po prostu nie chce:P i przyrastam do fotela. Ostatnia rzecz to wymienione wcześniej wyczucie czasu, w przypadku analogów wszelkie czynności dzielą się na jednostki czasu: jeden fajek, dwa fajki itd. teraz mam fajka który "nigdy się nie kończy" i zasadniczo palę więcej niezależnie od sposobu liczenia. Skonfrontowałem się również z wszędzie wymienianą oszczędnością...tia... mogę się z tym zgodzić ale tylko w długim okresie czasu. Odczuwam jednak poprawę przy wysiłku, na treningach bądź w czasie ćwiczeń aerobowych jest progres a mianowicie efekt wypluwania płuc jest zdecydowanie słabszy.
Już dzisiaj mogę stwierdzić że z e-pkami łączy mnie coś więcej niż kilkudniowy romans:]
To był dobry wybór.
Pozdrawiam
Wszedłem do C.H Turzyn w Szczecinie, zwinnie minąłem święte sklepowe krowy oraz stoisko lodów "Zielona budka". Już miałem zamówić pasztecika gdy zobaczyłem ledowy napis "TANIE SREBRO". Oczywiście bardziej interesował mnie ledowy fajek poniżej co w ułamku sekundy zostało w mojej głowie przetworzone jako "stoisko z tanimi papierosami, srebrem i prawdopodobnie kapciami góralskimi". Ułamek sekundy później skonfrontowałem swoją wizję ze szklaną witryną ekspozycyjną. Mnogość różnych wynalazków była przytłaczająca, większość dostępnych urządzeń przypominała bardziej inhalatory do butaprenu w ładnym opakowaniu niż papierosy w dowolnej znanej mi postaci. Podszedłem do lady gdzie uprzejma pani wyciągnęła egzemplarz "testowy" który prawdopodobnie zawierał DNA połowy klienteli tegoż butiku. Po krótkim rekonesansie mój wybór padł na Mild Pure dla tego że bo tak
i chyba dobrze się stało że zacząłem właśnie od tej marki i tego modelu.Pierwsze trzy dni minęły mi na zabawie z gadżetem, kilku imprezach z jego udziałem i tzw. testy "do piwa", ładnie pachniał a raczej nie "śmierdolił" co mojej białogłowej wystarczyło aby dać wyraz swojego zadowolenia tym właśnie faktem, dużo dymu i frajdy oraz pierwsze wykryte wady. Niestety czujnik akustyczny sam się uruchamiał podczas jazdy samochodem, trzymania w kieszeni itd. efekt? spalony kartek. W między czasie natrafiłem na to forum, interesowały mnie już tylko e-p...
Jaki model, jaki liquid, czym nabijać, czym reanimować...dla czego a na co a po co.
Poznałem sposób rozebrania mojego e-p co było nieuchronne a znając swoja naturę to najpierw bym go rozmontował za wszelką cenę a potem podjął próbę reanimacji i tak już wykończonego pacjenta.
Efektem działań był demontaż całej elektroniki, wmontowanie switch'a i generalnie dużo frajdy jaką mają małe dzieci przy rozbieraniu starego niedziałającego budzika spod znaku czerwonej gwiazdy.
Pozostałe dni to uparte pogłębianie wiedzy oraz Robot Unicorn Atack.
Po 14 dniach tylko e-palenia mogę powiedzieć "a najbardziej mi żal...uderzenia w płuco tra ta ta ta ta...korby o poranku tra ta ta ta ta...przerwy w pracy tra ta ta ta ta...i wyczucia czasu..."
oczywiście starych przyzwyczajeń jest wiele i ciężko je zmienić. Największym dramatem dla mojego rytmu było odstawienie fajki(fajki nie papierosa), zwłaszcza do kawy co zawsze wydawało się dla mnie nierozłącznym duetem oraz wieczornych przerw kiedy to wychodziłem na taras żeby zapalić, mogłem sobie spokojnie usiąść i w ciszy zrobić bilans dnia, teraz mi się po prostu nie chce:P i przyrastam do fotela. Ostatnia rzecz to wymienione wcześniej wyczucie czasu, w przypadku analogów wszelkie czynności dzielą się na jednostki czasu: jeden fajek, dwa fajki itd. teraz mam fajka który "nigdy się nie kończy" i zasadniczo palę więcej niezależnie od sposobu liczenia. Skonfrontowałem się również z wszędzie wymienianą oszczędnością...tia... mogę się z tym zgodzić ale tylko w długim okresie czasu. Odczuwam jednak poprawę przy wysiłku, na treningach bądź w czasie ćwiczeń aerobowych jest progres a mianowicie efekt wypluwania płuc jest zdecydowanie słabszy.
Już dzisiaj mogę stwierdzić że z e-pkami łączy mnie coś więcej niż kilkudniowy romans:]
To był dobry wybór.
Pozdrawiam
Wszystkich komentarzy 3
Komentarze
-
Wysłany 12-03-2011 o 22:20 przez judge
-
Wysłany 12-03-2011 o 23:00 przez Radziu
-
Wysłany 13-03-2011 o 11:24 przez utak3r











RSS