Jestem trochę zawiedziony. Klub Weteranów, do którego miałem niewątpliwy zaszczyt zostać zaproszonym, jawił mi się jako miejsce, w którym bez natłoku postów, na które to odpowiedzi są oczywiste, można było wymienić się doświadczeniem, oraz uzyskać sprawdzoną radę, bez domniemywań czy przypuszczeń. Miejsce, w którym to, niewielki ruch, co było zresztą do przewidzenia, był raczej zaletą oraz doborowe towarzystwo, mające za sobą długi staż obcowania z inhalatorami, a oprócz tego, cześć z nich dysponowała...