Wróć   E-Palarnia - Wszystko o Elektronicznych Papierosach - Tematyczne forum o e-paleniu i e-papierosach > Blogi > Blog Riccardo czyli czarno na czarnym.

Oceń wpis

Detektyw Rick - cz. 7 a

Submit "Detektyw Rick - cz. 7 a" to Facebook Submit "Detektyw Rick - cz. 7 a" to Digg Submit "Detektyw Rick - cz. 7 a" to Wykop Submit "Detektyw Rick - cz. 7 a" to Google
Wysłany 24-04-2010 o 18:41 przez Riccardo

Detektyw otarł pot z czoła i majonez z pyska. Obiad z 14tu dań potrafi zmęczyć. Tym bardziej, że trzeba było po niego odbyć wędrówkę aż do kuchni. Bez GPS'a jest to trudne zadanie. Nie wspominając o czyhającej lodówce. Ale Rick, jako twardziel, przeszedł obok niej obojętnie, postanowił sobie, że na obiad zje tylko 10 kg paszy. Jeszcze tylko szybkie 12 piw i można wyjść w teren. Oczywiście po krótkiej, dwudniowej drzemce. Wspominałem o śniadaniu? A właściwie trzech?
Więc, po wszystkim, Rick, jak nowo narodzony – co w jego wypadku oznaczało wzięcie pieluchy – szykował się, do jednej z największych w jego życiu wypraw. Miał jechać do innego miasta. Lokomotywy na samą myśl brały L4. Rick się pakował. Wrzucił do walizki najpotrzebniejsze rzeczy. Pistolet na wodę, legitymację klubu AA (Anonimowych Anorektyków), okulary przeciwsłoneczne, otwieracz do konserw, piwa, wina, zamków, pałaców i szaletów, wind; parę konserw. Po chwili zastanowienia, przerywanej dwiema pizzami, dorzucił gatki i skarpety. Gustowne, z Bartem Simpsonem. Zarówno gatki jak i skarpetki. Oczywiście gatki klasyczne, wczesny PRL, czyli reformy. Detektyw wiedział że moda za nim nie nadąża. Moda oczywiście wolała trzymać się z daleka. Jeszcze Rick potraktuje ją, jako posiłek? Detektyw zamknął walizkę, ciesząc się, że tym razem niczego nie zapomniał. Narzucił płaszcz i wyszedł zapominając walizki. Walizka też szybko zapomniała o Ricku.
Skierował swoje kroki na dworzec. Stanął w kolejce do kasy, wesoło podgryzając kebab. A ponieważ Rick schudł ostatnimi czasy, kupił tylko jeden bilet i trzy miejscówki. W czwartej klasie. Rick uważał, że należy brać taką klasę, ile się miało w szkole. Nikomu się nie przyznał, że skończył tylko trzy. Za to na stołówce, odbębnił całe 10 klas. Dwa razy.
Pociąg ruszył z wolna i z peronu. Rick momentalnie zasnął i przespał całą podróż, od czasu do czasu (co 15 minut) tylko, udając się do Warsa, na małe co nie co. I na duże. I na trzy małe i dwa duże. Po dwóch godzinach dostał zniżkę i kartę stałego klienta. Po trzech zamknęli Wars, z braku towaru. Jakie to szczęście, że Rick upchał sobie parę konserw do kieszeni. Znaczy, tu Wam objaśnię, po parze do każdej kieszeni. Płaszcz miał tych kieszeni 6. Nie wspominając o kamizelce wędkarskiej, ostatni krzyk rozpa... eee... mody. W sumie około 20 kg jedzenia. No cóż, na 30 minut starczy.
Podróż minęła mu szybko, ani się obejrzał. Rick nie mógł się obejrzeć, miał za gruby kark. No chyba że w lustrze, ale za tym nie przepadał. Lustro zdecydowanie było popsute i pogrubiało. Przecież jak się ma 150 cm w pasie, to jeszcze nie jest otyłość. Nawet przy wzroście 160 cm. Rick kiedyś zmierzył sobie BMI i wyszło mu, że jest niski.
Wyszedł na dworzec w mieście C. Perony uginały się pod jego stopami. Tak – pomyślał Rick – kłaniają mi się nawet perony. Detektyw podszedł do kiosku, aby zakupić mapę i gazetę. Powszechnie wiadomo, że gazeta jest nieodzownym elementem kamuflażu, każdego szanującego się śledczego. Stanąwszy w cieniu, Rick obserwował otoczenie, jednocześnie czytając gazetę. Jego wzrok, przykuł jeden artykuł.
A... a... a... - Rick usiłował go przeczytać. A... a... - krople potu pojawiły się na czole Ricka. A... a... - Rick już był cały czerwony, ciężko sapał, ale nie poddawał się. Zawziął się w sobie, nabrał powietrza i jednym tchem przeczytał – Aaaaaby kupić... Nie, to już było ponad siły Ricka. Weźcie pod uwagę że prawie dziś nic nie jadł. Trzeba mu oddać honor. Ciekawe tylko skąd go wziąć.
Ściskając w ręku gazetę, a drugim wskazówkę, udał się do najczarniejszych dzielnic C. To było wyzwanie, nie zapuszczali się tam najwięksi twardziele. Nawet patrole zjawiały się tam bardzo rzadko. Tam rządził pewien boss. Postrach okolicy. Wszyscy go znali. Ale Rick się nie bał. No może troszkę. Rick był tak przerażony, że uginały się pod nim kolana i trząsł się cały jak galareta. Dobry pomysł – pomyślał Rick i wstąpił do cukierni, żeby zjeść uspokajającą galaretkę owocową. Do wyboru była jabłkowa, gruszkowa, truskawkowa, wiśniowa, wołowa, serowo-cebulowa, pomarańczowa, cytrynowa, E106, E132 oraz idiotyczna z naturalną. Detektyw nie miał czasu żeby się takimi drobiazgami zastanawiać, a i chciał się dobrze uspokoić, więc wziął wszystkie. Sprzedawczyni proponowała mu bitą śmietanę, ale Rick brzydził się przemocą. Przestał się brzydzić po słowie gratis. Sprzedawczyni jednak widziała, że Rick nadal jest brzydki.
Leci na mnie – pomyślał i puścił jej oko w pończosze. Sprzedawczyni ofuknęła Ricka i poprawiła z liścia. Rick stwierdził, że to z miłości. Sprzedawczyni zastanawiała się, czy nie poprawić lewym sierpowym, ale detektyw jednak zapłacił. Nawet dał 0,000001% napiwku. Nie można być rozrzutnym, nawet dla tak ponętnej damy – myślał sobie w duchu. Zjadł i podziękował pięknym beknięciem. Rick był bardzo dobrze wychowany. Zresztą, sam chętnie oglądał programy o savoir vivre w telewizji. Ostatnio namiętnie śledził dobre obyczaje w programie Beavis i Butthead. Rick też kiedyś był młody (informacja nie potwierdzona – przyp. autora).
Detektyw, już spokojny, ociężały krokiem kierował się do tych szemranych dzielnic. Ściemniało się. Ulice pustoszały. Upiorna cisza, przerywana wystrzałami i jękami, krzykami, gęstniała tym bardziej, im bardziej Rick zbliżał się do celu. Wyjął mapę. Całe szczęście, że była w nią zapakowana kanapka. Rick sobie na niej przysiadł i wbił zęby w konserwę. Nawet nie trudził się by ją otworzyć. Po prostu ją wyssał. Jakiś cień przemknął za nim. Delikatny ruch w bramie. Coś drgnęło za drzewem. Ledwo słyszalny tupot za Rickiem. W promieniach zachodzącego słońca, na murze rysował się cień ręki wznoszącej do góry nóż. Szelest tuż za plecami Ricka. Oczywiście Rick nic nie słyszał, pałaszując mielonkę i głośno mlaskając. Cień zaczyna opadać. Rick wyrzucił pustą puszkę za siebie. Jaaałłłł – cień osunął się na ziemię. Rick nie nie słyszał. Sapną tylko i ruszył swą tuszę dalej. Słońce zachodziło. Cienie się wydłużały, nadając opustoszałym ulicą upiorny wygląd. Obdrapane mury, wraki aut, płonące śmietniki i poruszane wiatrem wyschnięte krzaki, jak w podwójnym spaghetti bolognese westernie, wskazywały na to, że Rick znalazł się już w rewirach Jego. Detektyw posługując się wskazówką, która od paru godzin boleśnie wbijała mu się w tyłek, szukał Jego siedziby. Musiał kluczyć wśród opustoszałych kamienic, gdzie resztki tynku znaczone dziurami po kulach i sześcianach, milcząc opowiadały przerażające historie o walkach, jakie się tu toczyły. Kiepy walające się gdzieniegdzie, wskazywały, że częstymi bywalcami tutaj, są analogowcy. Ale truchła zapalniczek i zmięte paczki po papierosach, mówiły mu, że raczej to oni byli zwierzyną i pragnieniem. Wiadomo, On był Sprite. Znaczy On, a nie on – Rick. Rick był raczej beczką piwa. Albo cysterną. Napiłbym się piwa – pomyślał detektyw. Kontem okna – a okno miało konto w banku VisionExport – Rick dostrzegł maleńką knajpkę. Dochodziły z niej wesołe odgłosy walki na krzesła. Detektyw lubił takie spokojne knajpki na uboczu. Zwłaszcza, jeżeli miały taką romantyczną nazwę jak ta – Mordownia. Niestety, wejście do niej, było naprawdę małe. Rick westchnął z rozpaczą. Rozpacz westchnęła z ulgą. Ulga była 50%. Mocna – pomyślał detektyw – ja wolałbym coś słabszego. Taki dziś upał – Rick trząsł się z zimna. Będę musiał obejść się smakiem – pomyślał. Łatwo powiedzieć – mruknął smak. Rick obszedł smaka szybko, smakowi zajęło to dobrą godzinę. Ricka obszedł też Mały Głód. Mimo że był bardzo mały, to był już wystarczająco mądry, żeby nie złościć Ricka sobą i szybko pobiegł po tatę – Wielkiego Głoda.

Zapisany w Bez kategorii
Odwiedzin 1248 Komentarze 0 Edytuj Tagi
« Poprzednia     Strona główna     Następny »
Wszystkich komentarzy 0

Komentarze

 
vBhelp.pl
Najczęściej wyszukiwane frazy:
clearomizer colinss colinss age czyszczenie atomizera dpv9 e dym e palarnia e papieros forum e papieros opinie e papieros trendy opinie e papierosy forum e papierosy opinie e-palarnia e-palarnia forum e-papieros forum e-papieros opinie e-papierosy forum e-papierosy opinie ego-t opinie elektroniczne papierosy opinie elektroniczny papieros forum elektroniczny papieros opinie elektryczny papieros opinie epalarnia epapieros forum epapieros opinie forum forum e papieros giantomizer glikol propylenowy indulgence izopropanol kartomizer liquinator mild x6 mild x6 opinie najlepsze e papierosy najlepsze e-papierosy najlepsze liquidy najlepszy e papieros najlepszy e-papieros najlepszy liquid papieros elektroniczny opinie papierosy elektroniczne opinie papierosy forum poltiko tankomizer volish volish ego 2 volish ego 2 opinie


Designed by: vBSkinworks Miner Skinz.com - Mix by Judge


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191