Czy istnieją "zdrowotne" liquidy/płyny?
Wysłany 18-01-2010 o 16:52 przez StaryChemik
Kilkakrotnie spotykałem się już z tym pytaniem na forach i prywatnie. O co konkretnie chodzi? Otóż niektórzy producenci/sprzedawcy oferują płyny z dodatkami, które teoretycznie mają być zdrowotne.
Witamina A, C, E... koenzym Q, żeńszeń i cała masa innych wynalazków.
Tak, wynalazków, bo tak naprawdę trudno to nazwać inaczej. Wynalazki mające zadanie li tylko marketingowe.
Weźmy na początek witaminy A oraz E. Jeśli ktoś ich używał, zauważył na pewno, że są one zawsze w kapsułkach. Dlaczego? Otóż - witaminy A, D, E oraz K są nierozpuszczalne w wodzie (i rozpuszczalnikach polarnych, takich jak GP), natomiast rozpuszczają się w tłuszczach. W naszym płynie nie będą się chętnie rozpuszczać. Co więcej, temperatura atomizera spowoduje, że ulegną szybkiemu rozkładowi.
Witamina C co prawda jest dobrze rozpuszczalna w wodzie, ale jest bardzo nietrwała chemicznie - w warunkach, jakie napotka w e-papierosie, ulegnie rozkładowi równie szybko jak witaminy A lub E.
Co więcej - witamina C jest kwasem (askorbinowym, jakby ktoś pytał).
Jakie to ma tutaj znaczenie? HA! Ma, i to spore, szczególnie dla płynów, w których jest nikotyna. Ona bowiem jest zasadą (jak NaOH) - i to całkiem silną.
No a gdy mamy w roztworze kwas i zasadę, to... tu biegusiem wracamy do wiedzy ze szkoły...
chwila zastanowienia - TAK!!! Zachodzi reakcja. Zobojętnienia zresztą.
Uprzedzając pytania - powstanie nam sól o nazwie
askorbinian nikotyniowy.
I tu zapewne znacznie więcej będą mieli do powiedzenia nasi doktorzy, ale z tego, co mi wiadomo, nikotyna znacznie efektywniej wchłania się, jeśli jest w postaci czystej zasady, a nie soli. Tak więc dodatek witaminy C raczej osłabi nam nikotynową moc płynu. Ba - może dojść do sytuacji, w której sól taka w ogóle nie przejdzie do organizmu, albowiem będąc ciałem stałym o niskiej prężności par, nie odparuje na atomizerze.
Analogicznie można potraktować kwestię koenzymu Q (ubichinonu) - rozkłada się szybko i jest słabo rozpuszczalny w cieczach polarnych, takich jak GP czy woda.
Reasumując - z chemicznego punktu widzenia te wynalazki mają sens wyłącznie marketingowy.
Koniec wykładu, dziękuję za uwagę. Klasa może się rozejść.
Witamina A, C, E... koenzym Q, żeńszeń i cała masa innych wynalazków.
Tak, wynalazków, bo tak naprawdę trudno to nazwać inaczej. Wynalazki mające zadanie li tylko marketingowe.
Weźmy na początek witaminy A oraz E. Jeśli ktoś ich używał, zauważył na pewno, że są one zawsze w kapsułkach. Dlaczego? Otóż - witaminy A, D, E oraz K są nierozpuszczalne w wodzie (i rozpuszczalnikach polarnych, takich jak GP), natomiast rozpuszczają się w tłuszczach. W naszym płynie nie będą się chętnie rozpuszczać. Co więcej, temperatura atomizera spowoduje, że ulegną szybkiemu rozkładowi.
Witamina C co prawda jest dobrze rozpuszczalna w wodzie, ale jest bardzo nietrwała chemicznie - w warunkach, jakie napotka w e-papierosie, ulegnie rozkładowi równie szybko jak witaminy A lub E.
Co więcej - witamina C jest kwasem (askorbinowym, jakby ktoś pytał).
Jakie to ma tutaj znaczenie? HA! Ma, i to spore, szczególnie dla płynów, w których jest nikotyna. Ona bowiem jest zasadą (jak NaOH) - i to całkiem silną.
No a gdy mamy w roztworze kwas i zasadę, to... tu biegusiem wracamy do wiedzy ze szkoły...
chwila zastanowienia - TAK!!! Zachodzi reakcja. Zobojętnienia zresztą.Uprzedzając pytania - powstanie nam sól o nazwie
askorbinian nikotyniowy. I tu zapewne znacznie więcej będą mieli do powiedzenia nasi doktorzy, ale z tego, co mi wiadomo, nikotyna znacznie efektywniej wchłania się, jeśli jest w postaci czystej zasady, a nie soli. Tak więc dodatek witaminy C raczej osłabi nam nikotynową moc płynu. Ba - może dojść do sytuacji, w której sól taka w ogóle nie przejdzie do organizmu, albowiem będąc ciałem stałym o niskiej prężności par, nie odparuje na atomizerze.
Analogicznie można potraktować kwestię koenzymu Q (ubichinonu) - rozkłada się szybko i jest słabo rozpuszczalny w cieczach polarnych, takich jak GP czy woda.
Reasumując - z chemicznego punktu widzenia te wynalazki mają sens wyłącznie marketingowy.
Koniec wykładu, dziękuję za uwagę. Klasa może się rozejść.

Wszystkich komentarzy 10
Komentarze
-
Wysłany 18-01-2010 o 16:56 przez Tusia
-
Wątpię, bo mielibyśmy wtedy emulsję olej/GP (te dwie ciecze się nie mieszają, co było podstawą tzw. metody Fikandera). Poza tym - tłuszcz fatalnie by działał na atomizer.Wysłany 18-01-2010 o 17:02 przez StaryChemik
-
Wysłany 18-01-2010 o 17:06 przez Tusia
-
A niejaki Fikander, kiedy pierwszy raz usłyszał o tych e-liquidach z witaminami A, C, E, koenzymem Q, zaczął rechotać tak straszliwie, że o mało co się nie udusił.Cytat:
StaryChemik napisał samą prawdę o tych wynalazkach - czysty martketing i nie nabierajcie się na to.Wysłany 18-01-2010 o 17:09 przez komedyjka
-
Niewyczerpany Mirek jak zwykle wyczerpał temat
Ja dodam tylko od siebie, że nie ma żadnych twardych dowodów medycznych na jakiekolwiek korzyści z przyjmowania witamin w tabletkach, poza sytuacjami stwierdzonego ich niedoboru.
Nadmiar witamin może być czasami nawet bardziej szkodliwy niż niedobór.
Od ładnych już paru lat towarzystwa naukowe w zaleceniach klinicznych dotyczących postępowania w niektórych chorobach piszą wprost, że należy kłaść nacisk na różnorodność pokarmu, a nie będzie wówczas dochodziło do niedoborów witaminowych. W nielicznych tylko sytuacjach należy suplementować (co napisałem powyżej, czyli gdy jest rozpoznany niedobór).
Gdyby Polacy większą wagę przykładali do tego co jedzą, piją i czym oddychają, to żyliby tak samo długo jak Szwedzi (którzy dodatkowo unikają jeszcze stresów
Nie mogę się powstrzymać i dopiszę o dwóch sprawach. Polacy w jednym z ostatnich badań ponoć rezygnują w ponad 1/4 z wykupowania leków, bo ponoć ich na nie nie stać. Jednocześnie jesteśmy absolutnymi rekordzistami w zużyciu leków OTC, czyli bezrecepturowych. To samo jest z witaminami. Sytuacja wygląda więc tak, że zamiast wydać parę złotych na lepsze jedzenie (lepsze w sensie choćby jego urozmaicenia, nie kawioru i ostryg) wydajemy więcej, niż na to jedzenie, na witaminy, które mają wyrównać ich braki spowodowane złym żywieniem.
Coś jest nie tak...
Z wchłanialnością nikotyny w postaci soli masz absolutna rację - właśnie manipulując nikotyną wolną firmy tytoniowe niby zmniejszyły jej zawartość w papierosie, nie zmieniając jednocześnie wielkości wchłoniętej dawki, dzięki dodawaniu do tytoniu amoniaku.Wysłany 18-01-2010 o 20:00 przez Marek Li
Aktualizowany 18-01-2010 o 20:19 przez Marek Li -
Mirek, kurcze jakoś przeoczyłem Twój blog, no ale jak widać wreszcie trafiłem. Zapisuję się do tej klasy.Wysłany 19-01-2010 o 09:00 przez tomba
-
yyyy.....ja przepraszam, że tutaj ale chyba już wiem dlaczego w niektórych liquidach wyczuwam "smak" szczochów....Cytat:Niewyczerpany Mirek jak zwykle wyczerpał temat
Ja dodam tylko od siebie, że nie ma żadnych twardych dowodów medycznych na jakiekolwiek korzyści z przyjmowania witamin w tabletkach, poza sytuacjami stwierdzonego ich niedoboru.
Nadmiar witamin może być czasami nawet bardziej szkodliwy niż niedobór.
Od ładnych już paru lat towarzystwa naukowe w zaleceniach klinicznych dotyczących postępowania w niektórych chorobach piszą wprost, że należy kłaść nacisk na różnorodność pokarmu, a nie będzie wówczas dochodziło do niedoborów witaminowych. W nielicznych tylko sytuacjach należy suplementować (co napisałem powyżej, czyli gdy jest rozpoznany niedobór).
Gdyby Polacy większą wagę przykładali do tego co jedzą, piją i czym oddychają, to żyliby tak samo długo jak Szwedzi (którzy dodatkowo unikają jeszcze stresów
Nie mogę się powstrzymać i dopiszę o dwóch sprawach. Polacy w jednym z ostatnich badań ponoć rezygnują w ponad 1/4 z wykupowania leków, bo ponoć ich na nie nie stać. Jednocześnie jesteśmy absolutnymi rekordzistami w zużyciu leków OTC, czyli bezrecepturowych. To samo jest z witaminami. Sytuacja wygląda więc tak, że zamiast wydać parę złotych na lepsze jedzenie (lepsze w sensie choćby jego urozmaicenia, nie kawioru i ostryg) wydajemy więcej, niż na to jedzenie, na witaminy, które mają wyrównać ich braki spowodowane złym żywieniem.
Coś jest nie tak...
Z wchłanialnością nikotyny w postaci soli masz absolutna rację - właśnie manipulując nikotyną wolną firmy tytoniowe niby zmniejszyły jej zawartość w papierosie, nie zmieniając jednocześnie wielkości wchłoniętej dawki, dzięki dodawaniu do tytoniu amoniaku.Wysłany 19-01-2010 o 13:03 przez Kszywho
-
Ale amoniak jest dodawany do tytoniu w procesie produkcji papierosów. Nie w procesie pozyskiwania e-liquiduCytat:
A swoją drogą ciekawych rzeczy się można dowiedzieć. Już było, że jodyna, że mydliny, teraz jeszcze TO
Wysłany 19-01-2010 o 17:09 przez Marek Li
-
Amoniak, żeby stabilizować odczyn zasadowy i zapobiegać "anihilacji" nikotyny. Tak sądzę (ale Chemik mnie poprawi). I jeszcze dodają jakieś 199 różnych substancji wspomagających uzależnienie, stosują też wymyślne konstrukcje ustników, tak zwanych - przewrotnie - filtrów. Filtrują nie to, co trzeba, ale to, co przynosi pieniądze, cwaniaczki.Wysłany 28-01-2010 o 23:43 przez Piotr_M
-
Jest dokładnie tak, jak piszesz, Piotrze. Zmniejszenie ilości smoły (w analogach) pociąga za sobą zmniejszenie ilości wolnej nikotyny (wolna = w formie zasadowej). Dodatek amoniaku uwalnia nikotynę z formy związanej, ponieważ tworzy się układ buforowy.
Tu ciekawy odnośnik:
Ammonia Treatment of TobaccoWysłany 28-01-2010 o 23:52 przez StaryChemik











RSS