Cloud computing... yyy, przepraszam - cloud vaporing
Takie zboczenie zawodowe.
Luźne przemyślenia w zadymieniu.
Takie zboczenie zawodowe.Luźne przemyślenia w zadymieniu.
E-palenie a życie wieczorne
Wysłany 13-02-2011 o 23:33 przez utak3r
Życie e-palacza jest ciężkie...
Jako palacz analogów, martwiłem się o benzynę w zapalniczce. Co jakiś czas podciągnąć i przyciąć knot. Wymienić kamień. No i... mieć fajki przy sobie.
A dziś? Czy bateria naładowana, czy zapasowa naładowana i mam ją ze sobą. Buteleczka liquidu, strzykawka z igłą, ze dwa puste wkłady, ze dwa nabite kartomizery, końcówki do dripowania... i jeszcze worek gadżetów ze sobą trza nosić. W domu to nawet nie liczę, ile tego stuffu jest :P Wieczorem, zamiast kręcić fajki na jutro, zajmuję się przygotowaniem liquidu, nabijaniem wkładów itp.
A od jakiegoś czasu...
Doświadczalną płytkę stykową, na której montowałem swoje układy elektroniczne odsunąłem na razie na dalszy plan biurka. Na pierwszym miejsce swoje znalazły komponenty, z których tworzę jakieś różne cuda, które mają z założeniu umilić mi moje e-palenie. Umilić, zintensyfikować doznania, zmniejszyć ilość roboty potrzebnej codziennie, aby jutro było dobrze. Odkurzyłem starego dremela, który teraz ma mnóstwo zajęcia.
I cóż tam widać na horyzoncie majsterkowania? Ogólnie, działam na dwóch frontach - po pierwsze, zasilanie e-papierosa. Tu sprawa nieco prostsza w założeniach, choć też wcale nie taka banalna, jak by się mogło wydawać. Na dziś mam dwa egzemplarze i te dwa będę rozwijał - choć niekoniecznie w tych obudowach, w których się właśnie znajdują... Pierwszy to standardowe zasilanie z jednego akumulatora 3,7V, do którego jedyna elektronika to będzie wbudowana w bebechy ładowarka - tylko kabelek USB podpiąć. Drugi egzemplarz to zasilanie HV, które otrzyma regulator napięcia, oparty o przetwornicę impulsową. Na samym końcu pomyślę o wersji z pojedynczym ogniwem, poszerzonym o układ boostera napięcia (układ w zasadzie już zbudowany, tylko nad samym sensem się zastanawiam).
Drugie pole działań natomiast, to oczywiście sprawa odparowywania i podawania liquidu. Docelowo pracuję nad czymś w stylu atomizera genisis, autorstwa niemieckiego e-palacza Raidy'ego. W międzyczasie zajmuję się tworzeniem różnych zbiorniczków-tanków, sprzężonych z kartomizerami typu C-E2. Rzecz fajna i wygodna - tylko tęskno za smakiem, którego te kartomizery oddawać nie potrafią za cholerę...
Pozytywną stroną ogólnego stanu rzeczy jest... społeczność. Ktoś mi wyśle siateczkę, ja komuś drut oporowy, ktoś mi wyśle swój niepotrzebny już złom, ja komuś coś naprawię... Jeden odda coś tam ot tak sobie, drugi przyjmuje to za inwestycję pod przyszłą konstrukcję... nieważne - zawsze jest na kogo liczyć, wszyscy sobie pomagamy. Jedziemy wszyscy na tym samym wózku - a w pogoni z nami pędzą analogi. W sile kupa. Czy tam odwrotnie... to cieszy, naprawdę.
Tak więc, kończąc moje wypociny na dziś - niech moc Niebiańskiego Czajniczka będzie z Wami!
Jako palacz analogów, martwiłem się o benzynę w zapalniczce. Co jakiś czas podciągnąć i przyciąć knot. Wymienić kamień. No i... mieć fajki przy sobie.
A dziś? Czy bateria naładowana, czy zapasowa naładowana i mam ją ze sobą. Buteleczka liquidu, strzykawka z igłą, ze dwa puste wkłady, ze dwa nabite kartomizery, końcówki do dripowania... i jeszcze worek gadżetów ze sobą trza nosić. W domu to nawet nie liczę, ile tego stuffu jest :P Wieczorem, zamiast kręcić fajki na jutro, zajmuję się przygotowaniem liquidu, nabijaniem wkładów itp.
A od jakiegoś czasu...
Doświadczalną płytkę stykową, na której montowałem swoje układy elektroniczne odsunąłem na razie na dalszy plan biurka. Na pierwszym miejsce swoje znalazły komponenty, z których tworzę jakieś różne cuda, które mają z założeniu umilić mi moje e-palenie. Umilić, zintensyfikować doznania, zmniejszyć ilość roboty potrzebnej codziennie, aby jutro było dobrze. Odkurzyłem starego dremela, który teraz ma mnóstwo zajęcia.
I cóż tam widać na horyzoncie majsterkowania? Ogólnie, działam na dwóch frontach - po pierwsze, zasilanie e-papierosa. Tu sprawa nieco prostsza w założeniach, choć też wcale nie taka banalna, jak by się mogło wydawać. Na dziś mam dwa egzemplarze i te dwa będę rozwijał - choć niekoniecznie w tych obudowach, w których się właśnie znajdują... Pierwszy to standardowe zasilanie z jednego akumulatora 3,7V, do którego jedyna elektronika to będzie wbudowana w bebechy ładowarka - tylko kabelek USB podpiąć. Drugi egzemplarz to zasilanie HV, które otrzyma regulator napięcia, oparty o przetwornicę impulsową. Na samym końcu pomyślę o wersji z pojedynczym ogniwem, poszerzonym o układ boostera napięcia (układ w zasadzie już zbudowany, tylko nad samym sensem się zastanawiam).
Drugie pole działań natomiast, to oczywiście sprawa odparowywania i podawania liquidu. Docelowo pracuję nad czymś w stylu atomizera genisis, autorstwa niemieckiego e-palacza Raidy'ego. W międzyczasie zajmuję się tworzeniem różnych zbiorniczków-tanków, sprzężonych z kartomizerami typu C-E2. Rzecz fajna i wygodna - tylko tęskno za smakiem, którego te kartomizery oddawać nie potrafią za cholerę...
Pozytywną stroną ogólnego stanu rzeczy jest... społeczność. Ktoś mi wyśle siateczkę, ja komuś drut oporowy, ktoś mi wyśle swój niepotrzebny już złom, ja komuś coś naprawię... Jeden odda coś tam ot tak sobie, drugi przyjmuje to za inwestycję pod przyszłą konstrukcję... nieważne - zawsze jest na kogo liczyć, wszyscy sobie pomagamy. Jedziemy wszyscy na tym samym wózku - a w pogoni z nami pędzą analogi. W sile kupa. Czy tam odwrotnie... to cieszy, naprawdę.
Tak więc, kończąc moje wypociny na dziś - niech moc Niebiańskiego Czajniczka będzie z Wami!

Wszystkich komentarzy 1
Komentarze
-
Wysłany 16-02-2011 o 20:11 przez judge
















RSS