Wspomnienie cd.
Wysłany 10-03-2010 o 20:42 przez zibi22
Bo już zapominam pierwszy e-smak e-dymu, no właśnie, czy może smakować dym?
Z namaszczeniem otwierałem paczkę z „amerykańcem”, a właściwie z dwoma kompletnymi joye510, papierośnico-ładowarką, kartridże (Menthol i Caffee, XXHigh), liquidy i dwa dodatkowe atomizery, bo „zakaz” i „się psują”. Pierwsze pykanie w obecności małżonki, obwąchiwała mnie, jak bym przed chwilą się ogolił i użył nie znanej jej dotychczas firmy wody po goleniu. „Teraz to możesz przy mnie palić” z twierdziła, ale mi czegoś brakowało, pamiętam, że nie byłem przekonany, co do tego wynalazku, brakowało tego...no właśnie smrodu? „Idź na dół do sąsiadów to sobie pooddychasz”, nie musiałem. Dzisiaj też wiem, kiedy sąsiad z dołu popala na kibelku (nie mylić z e-„kibelkiem”), uroki mieszkań w blokach, teraz mi to nie przeszkadza, raczej pomaga i przypomina, o „zapachu”, od którego po tylu latach udało mi się (jak na razie?) wytrzymać. Nie raz, mam ogromną chęć zapalenia „normalnego”(raczej nie doczekam, kiedy będą pisać „normalne” o e-p, ludzie tak długo nie żyją)
nadal czuję się uzależnionym, a doszedł jeszcze jeden nałóg, może jeszcze gorszy (ktoś już o nim pisał chyba Riccardo); „To złodziej czasu” słyszę z tamtego pokoju; „ miałeś malować, został jeszcze jeden pokój, nie pojedziesz na narty jak nie skończysz”, zaczyna być poważnie, mój co roczny wyjazd zagrożony? mam jeszcze trochę czasu do 19go.
Tak jestem uzależniony od... papierosów? Nie! Jestem uzależniony od nikotyny, od zaglądania do tego forum, czytania go, mieszania liquidu zakraplania, płukania, ha! Nawet fotki im robię, czy to normalne? Może nie właściwego używam? No właśnie, miałem pisać o zabawach i zabawkach, ale to innym razem, może jak wrócę z Włoch, ciekaw jestem jak się będą zachowywać moje 510,520 na stoku, a do dnia dzisiejszego „niczego nie żałuje i tak jest mi dobrze”
Z namaszczeniem otwierałem paczkę z „amerykańcem”, a właściwie z dwoma kompletnymi joye510, papierośnico-ładowarką, kartridże (Menthol i Caffee, XXHigh), liquidy i dwa dodatkowe atomizery, bo „zakaz” i „się psują”. Pierwsze pykanie w obecności małżonki, obwąchiwała mnie, jak bym przed chwilą się ogolił i użył nie znanej jej dotychczas firmy wody po goleniu. „Teraz to możesz przy mnie palić” z twierdziła, ale mi czegoś brakowało, pamiętam, że nie byłem przekonany, co do tego wynalazku, brakowało tego...no właśnie smrodu? „Idź na dół do sąsiadów to sobie pooddychasz”, nie musiałem. Dzisiaj też wiem, kiedy sąsiad z dołu popala na kibelku (nie mylić z e-„kibelkiem”), uroki mieszkań w blokach, teraz mi to nie przeszkadza, raczej pomaga i przypomina, o „zapachu”, od którego po tylu latach udało mi się (jak na razie?) wytrzymać. Nie raz, mam ogromną chęć zapalenia „normalnego”(raczej nie doczekam, kiedy będą pisać „normalne” o e-p, ludzie tak długo nie żyją)
nadal czuję się uzależnionym, a doszedł jeszcze jeden nałóg, może jeszcze gorszy (ktoś już o nim pisał chyba Riccardo); „To złodziej czasu” słyszę z tamtego pokoju; „ miałeś malować, został jeszcze jeden pokój, nie pojedziesz na narty jak nie skończysz”, zaczyna być poważnie, mój co roczny wyjazd zagrożony? mam jeszcze trochę czasu do 19go.Tak jestem uzależniony od... papierosów? Nie! Jestem uzależniony od nikotyny, od zaglądania do tego forum, czytania go, mieszania liquidu zakraplania, płukania, ha! Nawet fotki im robię, czy to normalne? Może nie właściwego używam? No właśnie, miałem pisać o zabawach i zabawkach, ale to innym razem, może jak wrócę z Włoch, ciekaw jestem jak się będą zachowywać moje 510,520 na stoku, a do dnia dzisiejszego „niczego nie żałuje i tak jest mi dobrze”

Wszystkich komentarzy 0










RSS