Zgodnie z obietnicą czas na małą recenzję

Od piątku jestem szczęśliwym użytkownikiem
King E-Cigar Kamikaze
Paczuszka przyleciała do mnie dzień po złożeniu zamówienia, co w jeszcze większy sposób przyczyniło się do mojego zadowolenia z produktu. Do rzeczy...
Po rozpakowaniu widzimy bardzo eleganckie pudełeczko z logiem KING E-CIGAR, oraz napisem: "Houston, wszystko będzie już dobrze, rozwiązaliśmy ten problem". Nie wiem co Wy o tym sądzicie ale na mojej twarzy wywołało to uśmiech

Na odwrocie pudełeczka widnieje zawartość zestawu.
Co do zawartości: skórzane etui na szyję, 2 pokrowce na baterie, zakraplacz do liquidów, 5 wkładów, ładowarka sieciowa z wejściem na ładowarkę usb.
Ja zakupiłem zestaw z jedną baterią manualną i jedną automatyczną, dwoma atomkami 510. Do tego dokupiłem 510Mega, oraz komplet 10x10ml liquidów.
Zacznijmy od
wkładów, bo wiem, że czekacie, na baterię, więc poczytajcie do końca

Same wkłady nie różnią się niczym od jakichkolwiek innych 510-tkowych, choć te od HG wydają mi się lekko grubsze. Co ciekawe... We wkładach od KING'a watka jest naprawdę dobrze zrobiona! Może faktycznie lekko wypada ją przyciąć po jakmiś czasie, jednak nie jest to konieczne do komfortowego palenia

Naprawdę miłe zaskoczenie
Atomizer 
Jeśli dobrze pamiętam identyczną "obwódkę" widziałem w TW, czyli chyba są z tej samej fabryki. O ile reszta sprzętu w jakiś sposób jest fajna, tak atomizer przerósł moje naśmielsze oczekiwania! Każda 510 padała mi po 2 dniach, śmierdła, i inne nieprzyjemne doznania... I tutaj
SZOK! Palę jeden atomek od piątku i wygląda na to, że te naprawdę chcą współpracować

Bardzo przyjemnie się je ciągnie, prawie jak analoga

W porównaniu do innych, które miałem - ten bije na głowę wszystkie i to nie tylko z serii 510
Naprawdę solidny sprzęt - zarówno krótki jak i MEGA
Baterie
Bateria manualna 650mAh
Kiedyś powiedziałem, że uwielbiam StickaV2 za baterię.. W jakże wielkim byłem błędzie! Co do samego wykonania: bateria powleczona jest znaną nam z Joye Stick V3 "gumą antypoślizgową" co dodaje niesamowitego uroku Kamikaze

No i ten komfort palenia - bardzo, ale to bardzo przemyślana sprawa

Miałem okazję palić eGo od Janty, od TW i za żadnego bym się nie wymienił! Skok klawisza jest wprost idealny - nie ma możliwości naciśnięcia go w kieszeni, ani tym bardziej walki z guziczkiem, żeby sobie popalić

Mówcie co chcecie, ja przytulę się do mojego Kamikaze i pokażę Wam język, kiedy wyciągniecie Wasze eGo

Co do czasu i pojemności, to chyba nie różni się jakoś specjalnie od innych baterii. Na pewno nie odstaje od nich
Bateria automatyczna 650mAh
Ha! Mam Was! Już widzę to skupienie, podniesiony poziom adrenalinki, i spojrzenie połykające jedną literkę za drugą

No to zaczynajmy!
Jeszcze 2 zwoje... Uff, wkręcona! Radiatorek, kartridż....
Jak to będzie? Czy zadziała?
Pociągnąłem... Mała czerwona diodka szybko rozpaliła się ostrym światłem, atomizer lekko zaskwierczał, powietrze zaczęło recylkulować w radiatorku... Już tylko chwila, ułamek sekundy.. Dym zaczął wypełniać moje usta, odjąłem ręce z ćmiczka.. To było wspaniałe uczucie... W jednej chwili nikotyna kopnęła w gardło, zęby zgniotły kartridż. Coś wspaniałego! Wstałem. Trzymając w rękach filiżankę, oraz telefon przy uchu, wędrowałem do kuchni wypuszczając
coraz to większe chmury... Czegoś takiego nigdy nie czułem. Już po 10 minutach wiedziałem, że to mój najlepszy e-p. Minęło 6 godzin... Uhh, koniec? Dlaczego?

No tak Quasuś, paliłeś go 6h

AUTOMAT TO JEST TO!
Innego już nie chcę, tylko Ciebie, Ciebie na zawsze!
Chciałem, uwierzcie mi, że chciałem znaleźć wady, ale jest tylko jedna: bateria akustyczna. Choć jest bardzo, ale to bardzo dobrze skalibrowana, to jednak czasem samo na moment zaświeci przy duuuużych basach
Miłego czytania

Quasimodo