Na starcie: pochwała dla dostawcy: zakup i przelew w środę po południu, stempel na kopercie - z czwartku, w piątek: awizo w skrzynce - dzięki temu poznańska ekipa miała okazję popalić go na
12 poznańskim spotkaniu (12 spotkanie poznańskich e-palaczy).
Na początek: mięcho, bo zapewne wszyscy czekają na real-fotos. Proszę:
Atomizera używam przez ponad dobę - od wczorajszego wieczora(u?) - stąd wszystko, co poniżej napisane potraktujcie proszę jako 'info orientacyjne'.
Atomizer jest duży. Wręcz wielki. Postawiony z założonym kartridżem obok 'małej' baterii ego/tornado - dorównuje jej gabarytami. Nie jest przy tym przesadnie ciężki: waga zestawu ego+510+cover jest bardzo zbliżona w odczuciu.
Wbrew temu, co widać na filmiku ze sklepu TotallyWicked - atomizer generuje dużo pary. Nie tak gęstej, jak dobra 510-ka, ale IMO - więcej. Ciągnie się lekko - być może stąd nieco rzadszy vapour. Żeby nie było niedomówień: rzadszy niż w dobrym 510, ale zdecydowanie gęstszy niż we wszystkich znanych mi penach i 910-kach. Wspominam tutaj pen-style dlatego, że siateczka tego Atomizera była przez niektórych na spotkaniu porównywana do penowej.. Ja podobieństw nie widzę, ale może się nie znam ?

Tym bardziej, że nie posiada (przynajmniej jak dotąd) podstawowej wady penów: nie śmierdzi :P
Trzykrotnie dotąd zdarzyło mi się poczuć 'smażonego bobra' - po mocnym opróżnieniu kartridża. Co ciekawe: po zdjęciu 'suchego' kartridża i zaciągnięciu - nie śmierdzi. Dobrze wróży to na przyszłość: jest szansa, że atomizer, mimo osuszenia, nie będzie wtapiał watki w siatkę.
Może to być 'efekt uboczny' sporej obudowy: duża powierzchnia ścianek dużo lepiej niż 510+cover rozprasza ciepło, dzięki czemu trudniej 'usmażyć watkę'.
Ustnik kartridża: jest bardzo szeroki i bardzo gruby. Niemal tak szeroki, jak od fajki 601 i nieco od niego grubszy. Dzięki swojemu kształtowi (nieco grubszy na samym końcu) - umozliwia trzymania fajka (przynajmniej z baterią 600-ką) w zębach abo między wargami - co może mieć znaczenie dla użytkowników automatów
Osuszeniu' pisze w cudzysłowie - bo atom słabo osusza wkłady. Przynajmniej te, z 'fabryczną' watką. Po odchudzeniu albo
wymianie watki - jest znacznie lepiej, chociaż wciąż daleko do mojego ideału - 901-ki i 4075 - w których wkład wymienia się, kiedy inhalator przestał w ogóle dymić ze względu na całkowicie suchy kartridż..
Testowany egzemplarz cieknie - świni się, jak każda 510-ka, tyle, że proporcjonalnie bardziej

Po odchudzeniu / wymianie watki - dużo bardziej :P
Atomek dobrze oddaje smak i naprawdę przyzwoicie kopie.
Równie dobrze współpracuje z bateriami Trendy eGo (3,3V na wyjściu) jak i ze ś.p. batką TW Tornado.
Więcej, i bardziej 'na pewno' napiszę, gdy dojdą eGo-ny z Chin - i potwierdzę obserwacje na więcej, niż jednym atomku.
Dane techniczne:
- pojemność kartridża z 'firmową' watką: 2,4 ml
- oporność atomizera: 2,7 Ohm
- moc @ 3,3V: 4W, @4,2V: 6,5W (jak 'zwykła' 510)
i jeszcze jako ciekawostka: